Dlaczego przeszliśmy na BARF? Nasza historia

Dlaczego przeszliśmy na BARF? Nasza historia

Obiecałam wam post o żywieniu Bodka, bo wspomniałam, że zmieniliśmy jego formę. Przyznajemy się więc, że od 2 miesięcy Bodzio jest psem na diecie BARF i całkiem nieźle nam się to sprawdza 😉

Dlaczego zmieniliśmy dietę?

Przykładowe śniadanie: pół przepiórki, głowa pstrąga, kurze jajko i gęsie serce oraz wątróbka

Bodzio od samego początku był u nas na suchej karmie. Zaczęło się od Brita półmiękkiej z kaczką, później przez około rok jadł Taste of the Wild, ale po doniesieniach o nieprawidłowościach w składzie, które szalały po fb zdecydowałam się, bez zagłębiania się  temat, zmienić mu znów karmę i po długich poszukiwaniach kupiliśmy mu Purizon single meat. Zaczął jednak tyć, mimo jedzenia prawidłowej ilości chrupków. Zmniejszyłam mu więc odrobinę dawkę dzienną, ale zapoczątkowało to zjadanie śmieci na spacerach i zaczął być jeszcze bardziej nerwowy niż zwykle. Zaczęłam znów więc szukać karmy, czytałam składy, czytałam opinie, ale nie znalazłam nic rozsądnego, co by mi odpowiadało i jeszcze było w dobrej cenie.

Nad barfem myślałam już wcześniej, ale zawsze zbyt długo się wahałam i w domu pojawiał się nowy worek karmy. Tym razem, mimo sporego zapasu Purizona uznałam, że tu i teraz zmieniamy dietę i od jutra będzie już mięsko. Poleciałam na bazar, nakupowałam indyka, szyjki, podroby i przez pierwsze kilka dni wprowadzałam po kolei mięso, mięso z kością, podroby i suplementy. Poszło dobrze, więc następna była wołowina, później kupiłam kaczki, przepiórki, pstrągi i dorsze, mam też dostęp do podrobów cielęcych – mózg, płuca, wątroba, nerki, serce, ostatnio kupiliśmy też gęsie wątróbki i żołądki. Nie podaje mu kurczaka i wieprzowiny. Kurczaków z własnych przekonań, sama ich nie jem, a wieprzowiny, bo mimo wszystko obawiam się podawać ją na surowo, choć wiem, że wiele osób karmiących swoje psy surowizną podaje wieprzowinę od lat i nigdy nic się nie działo. Jak tylko będę miała dostęp, to chętnie wprowadzę mu też królika, koźlinę, może koninę, do dziczyzny nie jestem przekonana. Na szczęście zjada wszystko ze smakiem, więc co zamówię to będzie zjedzone 😀

Jak to wychodzi cenowo?

Ponieważ kupuję w zwykłych budkach mięsnych na bazarkach (na Sadybie i pod halą Mirowską) to wychodzi mi drożej niż zaprawionym w bojach barfiarzom robiących zamówienia grupowe i w hurtowych ilościach. Ciężko mi podać konkretną cenę, bo nie zapisuję sobie jakoś tego, ale mogę przyjąć, że wychodzi mi obecnie jakoś 300 zł miesięcznie na wszystko co związane z karmieniem Bodzia. W przyszłości planujemy postawić sobie większą zamrażarkę w którymś z pomieszczeń i wtedy robić zakupy hurtowe, które na pewno będą się bardziej opłacać. Alternatywą do tego było karmienie go karmą w podobnej kwocie, bo tyle kosztowały chrupki, które wybrałam jako następcę Purizona lub karmienie puszkami, co również wychodzi dosyć drogo i przy okazji produkuje mnóstwo śmieci.

Jakie są efekty przejścia na barf?

  1. Przede wszystkim zmieniła się sylwetka Bodzia. Cały czas słyszałam, że jest gruby. Od sąsiadów, znajomych, rodziców. Oszaleć można było, tym bardziej, że jadł już mniej niż powinien pies o jego wadze i przerwałam wszystkie treningi, więc nie dostawał w zasadzie nic oprócz chrupków. Obecnie brzuszek zrobił się podkasany, patrząc od góry nad miednicą pojawiło się delikatne wcięcie. Z racji tego, że jest bullowaty nie sądzę, żeby udało mu się być szczupłą modelką w przyszłości, zawsze będzie bardziej misiowy niż inne psy. Widzę jednak dużą zmianę. Wydaje mi się, że jest mniej opuchnięty. Kiedy jadł suche, to zatrzymywała mu się woda w organizmie, bo i pił wtedy bardzo duże ilości.
  2. Przestał żreć śmieci na spacerach, co doprowadzało mnie do histerii prawie. Wczoraj przeszedł nad kością (udową indyka chyba) bez próby pożarcia jej! Jego porcje są dużo większe, je prawie pół kilo dziennie rozłożone na 2 porcje i w środku dnia jakieś owoce i warzywka dostaje. Nadal jednak zdarza mu się robić podchody do jedzenia na ulicy jak trafi na przykład na kawałek bułki. Z najedzonym psem mam jednak szansę jakkolwiek pracować nad tym, bo kiedy w szale z głodu szukał jedzenia to mogłam sobie próbować…
  3. Ja mam poczucie, że mam kontrolę nad tym co mu daje, co więcej je dłużej i sprawia mu to większą przyjemność. Po zjedzeniu chrupek przybiegał i patrzył, czy w rękach nie mam czegoś jeszcze. Odkąd je mięsko to po jedzeniu wchodzi dostojnym krokiem jak lew, rozgląda się, czasem podejdzie na głaski, po czym wychodzi znów wylizać miskę i ręcznik, na którym zajada.

 

 

Jeżeli się wahacie, kilka porad dla was:

– też długo nie mogłam się do tego przekonać. Zdałam sobie jednak sprawę, że przecież przez wiele, wiele lat psy jakoś żyły bez zbilansowanych karm komercyjnych i nikt nie narzekał, psy jakoś żyły długie lata. Wszystkie mity, które urosły w mojej głowie robiąc mi barfową blokadę zniknęły po przeczytaniu „W zgodzie z naturą” Izabeli Sekuły. Autorka zdroworozsądkowo obala po kolei wszystkie mity, a na dokładkę dorzuca naukowe poparcie swoich słów. Uznałam więc, że nie ma co zwlekać, spróbujemy, zawsze przecież możemy wrócić do starego sposobu żywienia.

– porcjowanie żarcia bywa obrzydliwe, sama zakładam rękawiczki lub proszę swoją drugą połówkę o pomoc, szczególnie jeśli do pokrojenia jest płucoserce, mózg czy inna fujka. Sama mięso jem okazjonalnie, więc sprawia mi to czasem kłopot, ale jest to do przejścia. Znam wegan, którzy dają radę porcjować barfa, to co, ty nie dasz rady?

– nie potrzebujesz niewiadomo jak wielkiej zamrażarki żeby poradzić sobie z przechowywaniem zapasów. My używamy do tego niecałych 2 szuflad i robimy w nich zapas na miesiąc. Znam jednak ludzi, którzy dają radę z jedną mikroszufladą i po prostu robią zakupy trochę częściej 😉

– nie potrzebujesz wykupić całego sklepu Pokusy z suplami dla swojego psa. Jeśli udaje ci się zachować różnorodność diety, są w niej kości, ryby i jajka ze skorupką to tak naprawdę potrzebujesz tylko alg, które są źródłem jodu, drożdży browarniczych (uwaga, potrafią uczulać) dla witaminy z grupy B oraz hemoglobiny dla uzupełnienia żelaza jeśli nie podajesz krwi. I u zdrowego psa to tyle.

– jeśli twój psiak choruje, to zamiast szukać w panice idealnej karmy weterynarynej, których wybór jest w sumie niewielki, sam możesz skomponować idealną dla niego dietę. Ciężko jest znaleźć dobrej jakości karmę, która będzie idealna dla twojego psa, szczególnie jeśli jest on alergikiem. Zamiast kupować kolejny worek drogiej karmy zastanów się, czy nie lepiej byłoby skonsultować się z osobą, która pomoże wam ustalić dietę barf jeśli boisz się sam kombinować i mieć kontrolę nad tym co je pies.

Niektórzy nie zalecają mieszania w jednej porcji mięsa i warzyw, jednak od czasu do czasu robię i taki miks

– jeśli macie dywany/wykładziny to od razu uczcie psa jedzenia tylko w obrębie ręcznika przy misce 😛 Zdarzyło mi się prać dywany, bo zapomniałam zamknąć pokoju i lądowała na nim wątróbka lub ryba… Obecnie rozkładam mu ręcznik, je tylko na nim, a pokoje mogą być swobodnie otwarte i nic mięsnego nie ląduje na dywanie.

– strasznie baliśmy się problemów z kupą. Okazuje się, że nie ma czym się martwić. Miał tylko raz biegunkę, na samym początku, ale to było jednorazowe wyjście na dwór i po problemie 🙂 Trzeba też uważać na podaż kości, bo momentami wychodziło im nam ich za dużo i były takie suche kupy. Wystarczy tylko trochę zmodyfikować ilość kości w diecie i problem znika. Kupa pojawia się średnio raz dziennie, a nie 3 razy dziennie jak na suchym 🙂

Po tych 2 miesiącach mogę powiedzieć, że każdemu polecam chociaż poczytać o tej diecie i zastanowić się, czy nie warto byłoby spróbować. My jesteśmy zadowoleni i za długo się chyba wahaliśmy. Oczywiście wcześniej polecam wykonać badania krwi. U nas to była morfologia, biochemia, jonogram plus tarczyca. Wszystko wyszło idealnie, więc zdecydowaliśmy się spróbować 🙂

Polecamy!