Cmokają, piszczą i wyciągają ręce – zaczepiacze – praktyczny poradnik samoobrony spacerowej ;)

Cmokają, piszczą i wyciągają ręce – zaczepiacze – praktyczny poradnik samoobrony spacerowej ;)

Wychodząc na spacer z psem w typie bulteriera nie spotykam się zbyt często z zaczepianiem na ulicy. Mam jednak podopiecznych, którzy wychodząc poza dom wzbudzają niemałe zainteresowanie, a ich przejście po ulicy otacza kakofonia pisków, ochów i achów. Tak jest między innymi z Tościkiem, z którym podczas spaceru po spotkaniu zapoznawczym na dystansie pierwszych 50 metrów zaczepiły nas 3 osoby! Usłyszałam, że to codzienność. Bardzo tego nie lubię, więc myślałam, że te spacery będą dla mnie drogą przez mękę. Po miesiącu wspólnych przechadzek mogę powiedzieć, że tych sytuacji mieliśmy raptem 3, w tym 2 poprzedzone pytaniem! Tościk nie przestał być uroczy, co więc się zmieniło? 😉

  1. Zarządzaj uwagą psa

Widzisz, że z naprzeciwka ktoś idzie, a twój pies już szykuje się do powitania? Zawołaj go, zajmij czymś, niech straci kontakt wzrokowy z tą osobą. Odpowiednią postawą ciała zaproponuj zwiększenie dystansu od przechodnia, na pewno nie ma on tak długiej ręki żeby was dosięgnąć kiedy odejdziecie trochę dalej. Nie potrzebujesz do tego smakołyków, twoje ciało potrafi wydać z siebie wiele zaskakujących, radosnych dźwięków, które pomogą ci przykuć uwagę twojego psa – cmokanie, gwizdanie, klaskanie w ręce, pukanie ręką o nogę, możesz spróbować psa też zawołać – warunek jest jeden, musi być wesoło! Jeśli zaczniecie odbiegać psu w przeciwną stronę, jednocześnie go wołając i zachęcając do biegu za wami, to najprawdopodobniej to zrobi. Jeżeli sąsiedzi widząc twoje pląsy przez okno dzwonią już po służby z białym kaftanem, a pies mimo wszystko ma cię w poważaniu, spróbuj jednak wykorzystać zabawki lub jedzenie, ale jak tylko pies zakuma o co ci chodzi, zacznij je wycofywać. Nie chcemy przecież, żebyś chodził do końca życia obwieszony sprzętem, a na myśl o tym, że zapomniałeś smaczków oblewać się zimnym potem 😉

Pamiętaj, że jeżeli chcesz oduczyć psa podbiegania/skakania na ludzi, ale takie sytuacje będą się w trakcie treningu powtarzać, to marne są wasze szanse na sukces. Zachowanie, które się nie powtarza, po jakimś czasie wygasa – pies nie może więc codziennie mieć okazji chociaż raz ćwiczyć się w radosnym witaniu ludzi.

  1. Jeżeli ty spojrzysz na człowieka, to zachęcasz go do kontaktu

Słyszałeś kiedyś „ooo, ściągnęłaś mnie wzrokiem”, albo stojąc gdzieś, bezmyślnie wgapiałeś się plecy człowieka stojącego w oddali, a on się nagle odwrócił i wasz wzrok się spotkał? No właśnie. Jest coś tych naszych oczach, że ściągają na siebie uwagę 😉 Kontakt wzrokowy z drugim człowiekiem, mówi mu „hej, widzę cię”, a skoro ma już naszą uwagę, to do zaczepienia nas i naszego psa już jeden krok. Jaki z tego wniosek? Na spacerze mniej się rozglądaj, staraj się nie patrzeć ludziom na twarz, a  bardziej skup się na swoim psie 🙂 Jeżeli już ci się przydarzyło i niestety trafiłeś na osobę, która poczuła się w obowiązku podejść, to wróć do punktu 1.

  1. Nie bój się mówić NIE

Twój pies ma już rok i nadal nie możesz go oduczyć skakania na ludzi i zaczepiania ich? Wkurza cię to niesamowicie, ale nie możesz nad tym zapanować? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, a punkty 1 i 2 zwodzą, czas na punkt trzeci dzisiejszego programu. Naucz się stawiać ludziom granice i mówić „NIE”. Nie ma nic złego w tym, żeby przypadkowej osobie spotkanej na ulicy, którą widzisz zapewne pierwszy i ostatni raz, odmówić podejścia do twojego psa, który jest w trakcie treningu. Nie musisz zaspokajać potrzeb głaskania obcych ci ludzi kosztem swoich nerwów, a niejednokrotnie nerwów psa. Okazuje się, że nie każdy pies-witacz, który podbiega do ludzi robi to, bo lubi. Po takim spotkaniu twój pies ziewa, otrzepuje się lub szybko odbiega? Może to oznaczać, że takie spotkania z ludźmi są dla niego niekomfortowe i stresujące. Nie umie sobie jednak radzić z taką sytuacją inaczej i tak się nauczył robić. Nasza w tym rola, żeby pokazać mu, że są inne sposoby na poradzenie sobie z tą sytuacją, na przykład zwiększenie odległości. Takim psiakom, pokazanie nowych możliwości bardzo pasuje i szybko zaczynają korzystać z takiej strategii.

Nie bój się tłumaczyć, że zaczepiając twojego psa niszczą waszą pracę. Naprawdę dużo ludzi nie jest tego świadomych, ale wystarczy im powiedzieć i odejdą ze zrozumieniem żegnając się kulturalnie. Na palcach jednej ręki mogę policzyć naprawdę niereformowalnych ludzi, którym tłumaczenia, prośby i groźby wlatywały jednym uchem a wylatywały drugim (a może to czysta złośliwość?) – co wtedy? Jeżeli faktycznie mocno wpływa to na waszą pracę i doprowadza do szału zasłoń psa swoim ciałem, wejdź przed niego. Nie działa, nie macie gdzie uciec i utknęliście w windzie? Złap taką osobę za rękę. Nie i koniec. Nie ma dyskusji. Macie prawo odmówić kontaktu. Taka sytuacja zdarzyła mi się raz i podziałała już na zawsze. Więcej ręka się pani nie wyciągnęła w naszą stronę, co więcej nie omieszkała nas więcej zaczepić – nastał foch, który bardzo nas cieszył, bo efekt był taki na jakim nam zależało 😉

  1. Wprowadź hasło do przywitania się

Nie chcemy jednak, żeby pies szedł tylko przy nodze udając, że go tam nie ma. Fajnie byłoby też zabierać go na jakieś spotkania ze znajomymi, tylko co wtedy skoro nie może się witać? A no może! Fajnym rozwiązaniem, jednocześnie przyspieszającym pracę, bo ułatwiającym psu zrozumienie sytuacji kiedy może, a kiedy nie powinien się witać z ludźmi jest dodanie hasła na to. Widzisz w oddali znajomego, on was zauważył i już wiesz, że się zatrzymacie na krótką pogawędkę, więc w niedalekiej odległości od znajomego powiedz psu „przywitaj się” (lub co tam sobie między sobą ustalicie) i nie blokuj psa na smyczy. To jest jego chwila, gdzie jeśli chce, to może sobie poszaleć 🙂 Używaj hasła zawsze wtedy, kiedy pies może pójść się przywitać. W innym wypadku zarządzaj tak sytuacją, żeby nie musiał się zastanawiać, czy podejść czy nie 😉

Niektórzy czytelnicy, którzy dotarli do tego miejsca są na pewno oburzeni. Jak to? Przecież pies musi się witać! Musi się socjalizować!
Oczywiście, zgadzam się z tym, że musi, ale warto by było robić to z głową i z umiarem. Musimy liczyć się z tym, że niektórzy nie chcą kontaktu z twoim psem, bo nie lubią/boją się/mają alergię na psy. Są też tacy, którzy mogą mu zaszkodzić – kopnąć, uderzyć, podać coś do zjedzenia (historia prawdziwa Tosta!), a co jak będzie to trutka? Na dodatek, są psy delikatne, wycofane, niepewne siebie, którym duża ilość kontaktów społecznych z ludźmi, którzy (nie oszukujmy się)  nie potrafią się witać z psami mogą wyrządzić krzywdę i wytworzyć furtkę wyjścia z tej sytuacji poprzez agresję. W końcu jak pokażę zęby i pogrożę to się ludzie odsuwają – metoda działa, zachodzi wzmocnienie, dziękuję dobranoc.

Jedyne nad czym możesz panować, to twoje działania i po części środowisko. Nie jesteś w stanie sterować psem, zmienić mu myśli, sterować łapkami, możesz mu tylko ułatwić określone działania, odwracać jego uwagę i zarządzać sytuacją. Sytuacje, które tu podałam, są może ekstremalne, ale jednak się przydarzyły, dobrze jest więc prześledzić w głowie scenariusze na różne przypadki, bo mogą się przydarzyć również wam.

W skrócie – jeśli masz problem z podbiegającymi do ciebie ludźmi, którzy MUSZĄ się przywitać z twoim psem, spróbuj:

  • Inaczej zarządzać uwagą swojego psa
  • Unikać kontaktu wzrokowego z przechodniami – skup się na psie
  • Nie bój się mówić nie, a nawet złapać uparciucha za rękę jeśli nie reaguje na prośby
  • Ustal i wprowadź hasło na przywitania

Są pieski bojące się ludzi. Są pieski, których opiekunowie za wszelką cenę chcą je oduczyć skakania i podbiegania do ludzi. Są też takie, które na dotyk lub zwykłe niespodziewane dla nich zaczepianie reagują szczekaniem (BODZIO!) lub agresją. Takie spotkania z upartymi ludźmi, którzy za wszelką cenę próbują wejść w interakcje z psem potrafią cofnąć psa i jego opiekuna kilka kroków do tyłu w etapie nauki nowych zachowań. Nie zrozumie tego ktoś, kto nigdy nie mieszkał z takim psem i nie próbował tego przepracować.

Do wszystkich borykających się z tym problemem – odwagi i cierpliwości!

Do wszystkich pozostałych – bądźcie wyrozumiali i nie zaczepiajcie obcych wam psów!

Masz jakieś swoje sposoby na święty spokój na spacerze? Podziel się z nami! Skorzystamy na tym wszyscy 😉