Nie taki amstaff straszny jak go malują. Jak to jest z tą agresją u psów?

Nie taki amstaff straszny jak go malują. Jak to jest z tą agresją u psów?

Będąc na spacerze z Tami (amstaff) spotkałam Pana ze starszym goldenem. Szliśmy tak sobie rozmawiając o psach. W pewnym momencie Pan, wskazując palcem na Tami, spytał co to za rasa, więc zgodnie z prawdą odpowiedziałam. Nagle Pan zmienił swoją podstawę, nieznacznie się odsunął i mimo że jeszcze przed chwilą głaskał Tamcie pod bródką prawie dając się jej całować, odszedł rzucając tylko, że te psy maja pierwiastek agresji w sobie i nie mógłby trzymać amstaffa czy pitbulla w domu, bo by się bał.

No cóż, nie wiedziałam nawet co odpowiedzieć, uśmiechnęłam tylko się smutno i powędrowałam w swoją stronę z mordercą na smyczy. Ciekawe, czy jakby wszyscy uważający tak ludzie usłyszeli, że w Polsce parę lat wstecz za największą ilość pogryzień odpowiadały golden retrievery, to czy nadal tak radośnie witali się i cmokali do nich na ulicy chcąc się przywitać.

Trochę suchych danych

Obecnie wygląda to trochę inaczej. Aktualne dane, znalezione na stronie www.pethelpful.com prezentuje się następująco:

Jak widać po przeprowadzonych badaniach, tak naprawdę powinniśmy się bać tych małych, słodkich cziłałków i jamniczków, a dopiero potem pomyśleć o strasznym amstaffie z miejsca dziewiątego. Są to dane ze Stanów Zjednoczonych, tam takie statystyki są prowadzone zdecydowanie rzetelniej. W Polsce gromadzenie informacji na temat pogryzień nie jest tak popularne, więc jedyne sprawdzone dane jakie znalazłam są zebrane w latach 2009-2012 w Pruszkowie pod Warszawą i wyglądają tak:

Jak widać na całą grupę 222 psów znalazł się jeden amstaff i jeden pitbull. Nadal wydają ci się takie przerażające?

Zła sława amstaffa

Mocna szczęka i silna, umięśniona budowa ciała nie pomaga w przekonaniu do siebie ludzi spotykanych na ulicy. Dodatkowo wykorzystywanie tych psów do walk, tak popularnych w Stanach i hodowla ich w tym kierunku nie ułatwia zmiany poglądów na temat tych pięknych i mądrych psów. Na widok Tami na spacerze zdarza się, że matki z wózkami zawracają, babcie krzyczą do wnuczków, że takich piesków trzeba się bać, a ludzie przechodzą na drugą stronę ulicy. Nieznajomość rasy oraz duża ilość negatywnych doniesień o psach bullowatych sprawiła, że na widok amstaffa i pit bulla na ulicy ludziom zdarza się panikować. Niepotrzebnie!

Prawda jest taka, że rasy uznawane za „groźne” nie różnią się od innych i tak naprawdę to, czy pies będzie kąsał czy nie wynika z całą pewnością nie z powodu rasy, a chociażby z odpowiedniego wychowania psa oraz źródła jego pochodzenia. Oczywiście psy z pseudohodowli, gdzie jedynym kryterium jest uroczy wygląd mogą kumulować w sobie predyspozycje do niepożądanych cech, ponieważ cechy te są sprzężone z wyglądem psa*. Skupianie się tylko na wyglądzie, rozmnażając psy na przykład o obniżonym progu reakcji spowoduje, że ich potomstwo będzie miało może ciekawe umaszczenie, ale również odziedziczy tę cechę tak samo nasiloną jak u rodziców lub nawet bardziej. Obniżone progi reakcji oznaczają, że mniej potrzeba, aby sprowokować psa do pokazania przez niego zębów. Od tego już tylko krok do tragedii.

Warunki w jakich trzymane są szczenięta w pseudohodowli również mają znaczenie. Jeżeli pies całe swoje życie od narodzin spędza w klatce, zna tylko swoje rodzeństwo (bo matkę często zabierają niedługo po porodzie) i nie poznaje nic poza najbliższym otoczeniem, to w życiu dorosłym jest zalękniony, ma problemy z adaptacją i może mu się zdarzać złapać zębami ze strachu. Brak odpowiedniej reakcji na takie zachowanie oraz powtarzanie sobie “on tak ma, po prostu trzeba uważać, taka rasa” powoduje wzmocnienie takich zachowań i ich nasilanie się. Szybka reakcja pod okiem specjalisty pozwoli całkowicie wyeliminować problem, nie krępujmy się więc prosić o pomoc.

Nie bójcie się tych uśmiechniętych mordek!

Mam jednak wrażenie, że kiedy ktoś decyduje się na tę rasę, powszechnie uznawaną za agresywną to bardzo pilnuje się, aby wychować go na grzecznego pieska – ergo – są to psy bardzo dobrze wychowane, zrównoważone, prowadzone przez ludzi świadomych ich potrzeb. Nie wiem czy wiesz, ale w przeszłości rasa ta była wykorzystywana również jako nianie do dzieci, a ich zadaniem było uniemożliwianie podejścia szczurom do dziecka.

Nie oznacza to jednak, żebyś za każdym razem kiedy zobaczysz staffika (czy innego psa!) leciał do niego z wyciągniętymi rękami. Ofiarami pogryzień według przytoczonych badań były w około 70% osoby obce dla psa. Wynika to z tego, że nie umiemy się zachowywać w stosunku do spotykanych przypadkowo czworonogów. Umiar i rozsądek należy zachować we wszystkim. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to w jaki sposób witamy się z psem i jak pies reaguje na to co robimy. Pomocna w tym wypadku zdaje się być książka „Sygnały uspokajające” napisana przez Turid Rugaas, dzięki której możemy zrozumieć co pies próbuje nam przekazać. Obowiązkowa pozycja w biblioteczce każdego właściciela psa.

Pilnujcie również swoich dzieci, kiedy w pobliżu jest pies. Dzieciom zdarza się bardzo mocno zacisnąć te małe piąstki, co potrafi być bardzo bolesne dla psa. Nie mówiąc już o tym, że w sieci można znaleźć filmiki, na których dzieci dosłownie skaczą po psach, a dumni rodzice to nagrywają. Pies to istota żywa, czująca, odczuwająca frustrację. Jak tej frustracji jest za dużo, to musi znaleźć gdzieś ujście. I tak właśnie dochodzi do pogryzień dzieci. Nie jest to wina psa, dziecka w sumie też nie, bo skąd ma wiedzieć, że robi źle, nikt mu tego nie powiedział. To my, dorośli za to odpowiadamy. Dlatego miej zawsze pod kontrolą zabawy pies-dziecko i ucz obojga jak mają się zachowywać w stosunku do tego drugiego.

Co jak już staniesz oko w oko z psem?

W skrócie – nie podchodzimy do psa na wprost, krzycząc do niego, wykonując dziwne ruchy i jeszcze pochylając się nad nim. Jedyne co możemy zrobić jeszcze gorszego to zajść go w ten sposób od tyłu. Pomyśl jak ty byś się poczuł, nie wystraszyłbyś się?  Ostatnio jedna pani  bardzo chciała przywitać się z dużym wyżłem, z którym wyszłam na spacer. Pojawiła się za nami nagle, znikąd i krzyknęła. Albercik warknął, bo tak jak i ja, wystraszył się nagłego „ataku” z jej strony. Na co pani odpowiedziała tylko „nie warcz na mnie” ze złością i zawzięcie próbowała dalej wyciągnąć rękę, żeby go pogłaskać. Mało rozsądnie. Uratowała ją nasza szybka ucieczka.

Bardzo nierozsądnym pomysłem jest również zaskakiwanie psa dotykiem kiedy śpi. Polecam ponownie postawić siebie w takiej sytuacji. Śpimy, jest super, śni nam się plaża, szum morza i nagle ktoś przerywa ten sen kładąc nam niedelikatnie rękę na naszym boku. Budzimy się nagle, zrywamy wystraszeni. Raczej nie chcielibyśmy powtórzyć takiego przeżycia. Pies też nie chce a dostaje takie atrakcje.

Pamiętajcie o dobrych manierach przy spotkaniu z psem. Dotknięcie go to nie przywilej i obowiązek, a dobra wola psa, że daje się pogłaskać. Ty chciałbyś być tak dotykany, jeszcze znienacka, kilkadziesiąt razy dziennie? Nie każdy pies to lubi i nie każdy pies tego chce. Prawdopodobnie jak go olejecie i nie zwrócicie na niego uwagi to sam podejdzie się przywitać i zobaczyć kto przyszedł. Zapewne 95% osób, które spotyka reagują według powyższego opisu, na pewno więc chętnie pozna kogoś kto zachowuje się inaczej. Polecam spróbować 😉

Podsumowując – żaden pies nie rodzi się agresywny! To jaki będzie zależy od nas i od tego co go w życiu spotkało. Jeżeli nasz pies przejawia jakieś problemy warto mu pomóc. Dobry behawiorysta pomoże Wam rozwiązać problem i przeżyć resztę życia w spokoju i dobrej atmosferze.

*ciekawych odsyłam do poczytania o eksperymencie Dmitrija Bielajewa, na przykład o tu http://copiesnato.pl/czy-mozna-udomowic-lisa/

Żródła:

– Analizy przypadków pokąsania przez psy Katarzyna Fiszdon, Agnieszki Boruta, Życie Weterynaryjne, 2012 r.

https://pethelpful.com/dogs/10-Most-Aggressive-Dog-Breeds-Temperament-Ratings-and-Information